No właśnie. San Marino strzela nam bramkę. Nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Wstyd to jedyne uczucie, jakie odczuwałem po tej bramce. Jak można było dopuścić do tego, że bramkę strzeliła nam najgorsza drużyna nie tylko strefy UEFA, ale i notowana w rankingach FIFA. Odpowiedź może być tylko jedna. Jaka? O tym za chwilę. Szczerze mówiąc, więcej patrzyłem na mecz Ukraina - Anglia niż na wyczyny naszej kadry, więc nie będę się szczególnie wymądrzał - ale tym co zasłużyli, dam zasłużoną zjebę.
Przede wszystkim - Sebastian Boenisch. Jakim cudem ten zawodnik dostał kontrakt na trzy lata? Po występie z Czarnogórą myślałem, że gorzej zagrać się nie da. Myliłem się. W porównaniu z dzisiejszym meczem, w piątek nasz lewy obrońca nawet się starał. Dziś kompletnie odpuścił, zapewne myśląc że amatorzy nie dadzą rady pokonać Boruca. Zrobił to (zresztą nie tylko wtedy) w 22. minucie, i San Marino zdobyło bramkę. No kurwa niespodzianka. Przewidywałem to w niedzielnym wpisie, i niestety tak też się stało. Boenisch po raz kolejny okazał się nie furtką, a wręcz autostradą dla ataków przeciwnika. Po stałym fragmencie, ale i po błędzie Boenischa.
Po drugie - Brożek. Krytykowałem powołanie dla zawodnika Wisły, i teraz otrzymałem argumenty potwierdzające moją krytykę. Gubił piłki w bardzo prosty sposób, ale przede wszystkim - marnował sytuacje na potęgę. Chociażby ta próba lobowania bramkarza - zmarnowana sytuacja jeden na jednego; albo sytuacja z początku spotkania, kiedy uderzył prosto w leżącego bramkarza, zamiast podbić piłkę nad nim. Według mnie powinien grać Robak, który też nie wniósł nic pozytywnego do gry - ale z drugiej strony też nic nie spieprzył, bo zwyczajnie nie miał czego.
Obrońcy spisali się na tyle, ile się spodziewałem - nie spieprzyli niczego, bo nie było zwyczajnie czego spieprzyć. Starano się rozgrywać piłkę z włączeniem stoperów, co powinno być normą w meczach z poważnymi rywalami - jednak jak wiadomo rozgrywanie przez Glika to spore ryzyko.
Pomocnicy starali się za długo klepać piłkę - rozgrywanie po barcelońsku nie wychodzi nawet z San Marino, więc zwyczajnie nie należy tego robić. Na plus na pewno Zieliński, nie tylko za tą bramkę z wolnego.
Wygraliśmy zatem z San Marino, grając w dziewiątkę. Tymczasem Ukraina bezbramkowo zremisowała z Anglią, co pozwala nam wciąż marzyć o awansie na mundial. Wystarczy tylko pokonać Ukraińców i Anglików na ich stadionach. Możliwe? Wątpię, ponieważ te dwie drużyny będą walczyć o trzy punkty do samego końca, bo obie drużyny nie rozstrzygnęły bezpośredniego awansu między sobą. No cóż, wygląda na to, że będziemy chłopcem do bicia dla walczących o zwycięstwo w grupie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz